Ten cytat ujmuje w sobie samo sedno moich przemyśleń na temat systemu edukacji:

“Większość szkół za bardzo skupia się na wpajaniu zestawu z góry ustalonych umiejętności. Takich jak rozwiązywanie równań różniczkowych, programowanie C++, rozpoznawanie substancji chemicznych w próbówce, czy mówienie po chińsku. Nie mamy przecież pojęcie, jak będzie wyglądał świat i rynek w pracy w 2050 roku i tak naprawdę nie wiem jakich konkretnych umiejętności będą potrzebowali ludzie. Możemy włożyć mnóstwo wysiłku w uczenie dzieci programowania C++, a w 2050 roku okaże się, że sztuczna inteligencja potrafi pisać oprogramowanie znacznie lepiej niż ludzie, a nowa aplikacja google translate pozwala niemal doskonale rozmawiać po Mandaryńsku, Kantońsku, czy w Hakka, mimo, że jej użytkownik potrafi jedynie powiedzieć Nǐ hǎo. Czego zatem powinniśmy uczyć? Wielu ekspertów zajmujących się pedagogiką twierdzi, że szkoły powinny przestawić się na uczenie 4K. Krytycznego myślenia, komunikacji, kooperacji i kreatywności. Ujmując to szerzej, szkoły powinny kłaść mniejszy nacisk na umiejętności techniczne, a silniej akcentować uniwersalne umiejętności życiowe. Najważniejsze będzie zdolność do radzenia sobie ze zmianą. Uczenia się nowych rzecz i zachowywania równowagi psychicznej w nieznanych sytuacjach. Aby nadążyć za tempem zmian w 2050 roku, trzeba będzie nie tylko tworzyć nowe pomysły i produkty, lecz także raz po raz tworzyć na nowo samego siebie. W miarę bowiem jak będzie wzrastało temp zmian, mutacji ulegnie przypuszczalnie nie tylko gospodarka, ale sam sens bycia człowiekiem…”

~  Yuval Noah Harari, “21 lekcji na XXI wiek”